Załóż własne forum, totalnie za darmo!
Ballada o dziadzie, szlachciankach i podłym gadzie z morałem
Szlachta plebs batogiem batoży
Niedołężnie, niedołęgą niedołęgów w obroży
katuje robotą, katuje też polem
obdarza zaś piwem i podłym jabolem.
Chłop umęczony po dniu całym pracy
hoduje kołtuna w zawszonej swej glacy.
Obciąć, rozczesać dziada nie sposób!
Od ucięcia go ginie tak wiele osób.
Wraz z pianiem kura, tłuszcza się budzi
i chyżo na pole z motyką się trudzi.
Lecz cóż to się dzieje?! z nieba smok spadł
I wszystkich brudasów ochoczo zjadł.
Pierdnął, rzygnął i wyszedł - bo chamstwa nie zniesie
jakie ofiarują ze wsi tej obwiesie
on potrzebuje tłustej szlachcianki
uderza więc zaraz w pobliskie zaścianki.
Szlachcianek tam masa, tłustych, spasionych
toż szlachty są to chędogie zony!
Pożarł, popił ich krwi niebieściutkiej
I czmychnął na spoczynek, lecz po przerwie krótkiej...
Wyruszył na łowy, tym razem smoczycy
Bo ów szlachcianki - dodały mu chcicy.
Jaja pożąda, swego potomka
i czuje twardnięcie swego już członka.
Lecz smoczyc nie ma - wszak wyginęły
zadźgane mieczem na stosie spłonęły
tak samo dziewic mój drogi bratku
nie znajdziesz dzisiaj, w tym naszym światku.
Niedołężnie, niedołęgą niedołęgów w obroży
katuje robotą, katuje też polem
obdarza zaś piwem i podłym jabolem.
Chłop umęczony po dniu całym pracy
hoduje kołtuna w zawszonej swej glacy.
Obciąć, rozczesać dziada nie sposób!
Od ucięcia go ginie tak wiele osób.
Wraz z pianiem kura, tłuszcza się budzi
i chyżo na pole z motyką się trudzi.
Lecz cóż to się dzieje?! z nieba smok spadł
I wszystkich brudasów ochoczo zjadł.
Pierdnął, rzygnął i wyszedł - bo chamstwa nie zniesie
jakie ofiarują ze wsi tej obwiesie
on potrzebuje tłustej szlachcianki
uderza więc zaraz w pobliskie zaścianki.
Szlachcianek tam masa, tłustych, spasionych
toż szlachty są to chędogie zony!
Pożarł, popił ich krwi niebieściutkiej
I czmychnął na spoczynek, lecz po przerwie krótkiej...
Wyruszył na łowy, tym razem smoczycy
Bo ów szlachcianki - dodały mu chcicy.
Jaja pożąda, swego potomka
i czuje twardnięcie swego już członka.
Lecz smoczyc nie ma - wszak wyginęły
zadźgane mieczem na stosie spłonęły
tak samo dziewic mój drogi bratku
nie znajdziesz dzisiaj, w tym naszym światku.
Średnia ocena: 6.00
Dodaj komentarz
Spoks (Uznany komentator) napisał:
Świetne, chociaż wymaga uważnego czytania.
I tak dodam jeszcze;
A bynajmniej rzadko która dziewica się długo uchowa.
Ledwie to odrośnie
Za mąż iść gotowa.
;
I taki też morał.
:)
Dodaj komentarz
Świetne, chociaż wymaga uważnego czytania.
I tak dodam jeszcze;
A bynajmniej rzadko która dziewica się długo uchowa.
Ledwie to odrośnie
Za mąż iść gotowa.
;
I taki też morał.
:)
Najnowsze wiersze
marchew i śmierć.
autor: psychicznie_rudaza uśmiech twój....
autor: Wojażerrefleksje nawróconej grzesznicy.
autor: Spinka[O wschodzie nie patrzę]
autor: kabanosNikt
autor: Kowalska
Ostatnie komentarze
- elafel: ale to już nie ty może ktoś Witaj Reniu strasznie smutno...
- Hannah: Wojażer - spodobał mnie się cały i dlatego nie wybieram frag...
- kabanos: To chyba znaczyło, że takie dobre aż słowa odbiera:)...
- Hannah: Ty się nie ciesz. Przez Ciebie Kryfcia nie mogła się ciastki...
- WhiteKaiser: Hahahah Hjehjehje! :D...